Przetrwałam w kinie od 22 (już na sali) do 7:40 :)
Maraton filmowy, składający się z filmów Tarantino.
Nie zasnęłam, pochłonęłam je z przyjemnością.
A w kinie byłam z ex chłopakiem mojej przyjaciółki.
Ich związek rozpadł się po 5 latach. Mój po 6.
On układa sobie życie na nowo.
Ja też staram się to zrobić.
Wydaje mi się, że tego nam trzeba było.
Naprawdę było przyjemnie. Tak po przyjacielsku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz