Ja wiem, że on już jest stary.
I może pali za dużo.
I że czasem się nie dogadujemy - szczególnie jak w nim "nabrudzę".
I miewa swoje schorzenia - te związane ze starością.
A, i że czasami trzeba go wypucować, dopieścić.
Ale...
Ale tak dobrze mi się nim jeździ.
Tak dobrze trzyma mi się go w rękach.
I tak dobrze prowadzi.
I mimo wszystko jest mi posłuszny.
Mój Fiat Uno - zachorował.
I naprawdę łezka w oku mi się zakręciła, kiedy dzisiaj po odpaleniu silnika - nigdzie razem nie pojechaliśmy.
Też mam unolca, zdrowego na szczęście, chociaż już nieźle steranego życiem;)
OdpowiedzUsuńMiło mi, że do mnie zaglądasz:)