Było pięknie.
I byłoby nadal pięknie gdyby znowu nie dopadło mnie przeziębienie.
To że kicham, psikam i zużywam tony chusteczek to jeszcze nic.
Mój pęcherz znowu ma się źle.
I potrzebuje przyjaciela, w postaci uroFuraginum ;-)
Teraz w mojej torebce obowiązkowo znalazło się miejsce właśnie na tego przyjaciela.
Ale to nic.
Ważne że mam jeszcze Jego.
Oficjalnie.
Bez "czajenia".
Jest mój.
Aaa - czytając któregoś bloga, przypomniało mi się, że mam ochotę na pepsi z cytryną. Zaraz sobie takie cudo skomponuje ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz